poniedziałek, 14 września 2009

Szatan żyje i ma się dobrze

Film ma doskonałą narrację i jest pysznie poprowadzony, jako horror sprawdza się doskonale. Nie straszy efektami specjalnymi czy okrucieństwem, przeciwnie – zwodzi, że będzie straszyć, rozbudzając podskórny lęk. W tym właśnie tkwi największa siła „Antychrysta”, mamy w nim obietnicę i granie poten- cjałem, podskórnym strachem, który nie jest rozładowywany aż do napisów końcowych. Co jakiś czas pojawia się scena, która w odczuciu widza musi budzić grozę i faktycznie tak się dzieje, ale nie poprzez wyskoczenie z szafy gumowego potwora, a poprzez prozaiczne wyjaśnienia niepokoją- cych sytuacji. Reżyser doskonale bawi się sformatowanym pod typowe horrory odbiorcą pop- kultury.

Kumulacje obaw i niepewności potęgują jeszcze sceny, nazwijmy je, paranormalne, okraszone zazwyczaj mistyczną z brzmienia muzyką i spowolnionym ukazywaniem obrazu. Wszystko sprawiają wrażenie metafory, wewnętrznych przeżyć bohaterów (tzn. na ile są prawdziwe?). Świat jest kościołem szatana, wiatr jego oddechem i nie ma boskiego porządku, jest lis oznajmiający apoteozę chaosu.

Przez cały niemal film nie wiadomo kto tu jest ofiarą, a kto utajonym potworem. Oglądamy małżeństwo próbujące poradzić sobie ze śmiercią synka. Wypadł przez okno, gdy uprawiali seks (doskonała pierwsza scena). Widzimy później umierającą z rozpaczy matkę i jej męża, terapeutę, który szuka odkupienia chcąc wyleczyć żonę. Co jakiś czas ukazywana jest odmienna perspektywa, żona wyrzuca mężowi zarozumiałość i nieczułość, on stara się jej pomóc za wszelką cenę, bardzo się przy tym poświęcając i za nic nie można zgadnąć czy któreś z nich nie okaże się psychopatą łaknącym krwi. Z czasem zagubienie tylko potęguje się by w końcowych scenach skonfundować całkowicie.

Film stawia pytanie o naturę zła. Jedną z odpowiedzi jest przyrodzone kobiecie zło. Kobieta jest zła, bo posiada seksualność, jest zła, bo nie jest mężczyzną, jest zła, bo jest kobietą, jest zła, bo jest diabłem. Jest zła, bo się od niej tego wymaga, bo determinuje to patriarchalne społeczeństwo, chrześcijańskie fobie. Gnoza mode on.

Zły okazuje się jednak również mężczyzną nie mogący uciec zwodniczości zła, muszący mu ulec, uprawiać wynaturzoną miłość pośród trupów, podczas holokaustu żołędzi. On również jest diabłem, jego dopełnieniem.

To nasza natura jest zła, nasze instynkty i pragnienia. Paradoksalnie, to właśnie religia jest katalizatorem niegodziwości. Z całą nienawiścią do popędu seksualnego i wstrętem do cielesności, do tego, co ziemskie. Wszelkie tabu i zakazy stają się pokusą, gdy człowiekiem zaczyna rządzić dewiacja seksualna. A zaczyna, bo postawiono zakazy. Główna bohaterka ulega nawet ciekawemu syndromowi sztokholmskiemu.

Z tej perspektywy religia jest tworem diabła, podobnie jak cały świat. To antychryst jest jego panem, nadistotą siedzącą nam z tyłu głowy, wdrukowaną w naszą naturę i w porządek rzeczy. Mają rację chrześcijanie dosłownie wierzący w szatana, który może zawładnąć naszymi działaniami, jedynym ich błędem jest antropomorfizacja Złego, który posiada naturę bliższą programowi komputerowemu, którego nośnikiem są ludzie.

Podobnie nikt chyba nie wierzy w dosłowne istnienie memów, wszyscy używają ich jako wygodnej metafory, ale to jest właśnie ich siła, że nie istniejąc – istnieją. Każdy internauta to potwierdzi. Wszelkie tego typu archetypy i zbiorowe wyobrażenia, wewnętrzne, człowiecze zło rządzą naszym życiem.

Ostatecznym zwycięstwem Złego (diabeł to tylko metafora, jedna z licznych inkarnacji w jednej z kultur) staje się obrona przed atakiem, ucieczka w instynkt, w naturę właśnie, która jest przecież źródłem Zła1. Nieostrożny widz mógłby się ucieszyć, że zło zostaje pokonane i spalone, ale przecież to jest jego największy triumf, sprowokowanie ofiary do stania się katem. Ostatnia scena filmu jest przypomnieniem o niemożności ucieczki, natura zawsze nas dopadnie. Grając zgodnie z jej zasadami dostajemy się pod formę nieprzyjaciela, w koronę wrogiego kratistosa. Plując mu w twarz stajemy się nim.

Zwrócić jeszcze należy uwagę na brak Boga w całej tej historii. Najwyraźniej według reżysera żaden anielski potencjał w człowieku nie istnieje, a przynajmniej nie wtedy, gdy pojawi się trzech żebraków. Bo kiedy oni pojawiają się w ludzkim życiu – ktoś musi umrzeć.
________________________

1 podobne gry z widzem prowadził Guy Ritchie w „Rewolwerze”

sobota, 5 września 2009

A Orbitowski się tym przejął -.-



tutaj

Andrzej Pilipiuk show?

Chciałbym w tym miejscu napisać kilka słów, które mogą kogoś zainteresować. Są to słowa takie jak seks, łatwe, kobiety, pieniądze, nastolatki, seks, jak, zostać milionerem, sex, powiększanie, penisa, seks. Od razu lepiej, witam publikę, wędrowców googla.

Przyznam Wam się, impulsem, który popchnął mnie do założenia blogu był pomysł, a mówiąc ściślej, pomysł genialny. Otóż założyłem, wystawcie sobie, że będą pisał tu cudze beletrystyki. Tj. np. opowiadania Pilipiuka. Tylko lepiej niż Pilipiuk. Ma mi to przynieść sławę i cześć i uwielbienie. Jestem bowiem przekonany, że pióro mam ostre, a styl nieziemsko wręcz wspaniały i przekuje rokujące , ale przecież beznadziejne, opowiadanka w coś fajnego, bo napisanego przeze mnie. Tyle teorii, w praktyce nie będzie mi się pewnie chciało i bóg jeden wie, co tu będę wrzucał i czy będę w ogóle.